Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników
organizacje
gpr1.republika.pl
ck-la.tk
wzz.org.pl
mlodzisocjalisci.pl
ozb.int.pl
attac.org.pl
fa.prv.pl
ip.syndykalista.org
lewizna.finn.pl/Mambo/
porozumienie.nongov.pl
spolakt.nongov.pl
kompol.org
konfederacjapracy.org.pl
PUL
organizacje
lewica.pl
kurier.wzz.org.pl
lbc.z.pl
robotnik.prv.pl
rewolucjakip.prv.pl/
monde-diplomatique.pl
organizacje
Bydgoszcz: nadzieja dla salowych
Wednesday, 09/20/06
 
W poniedziałek, 18 września br., może rozstrzygnąć się sprawa salowych z Bydgoszczy, porzuconych przez poprzedniego pracodawcę - spółkę "Dorozrbud" z Legnicy. Jeśli zaplanowane na ten dzień negocjacje ze spółką ISS Facility Services Sp. z o.o., która zgłosiła chęć zatrudnienia oszukanych pracownic zakończą się fiaskiem, Bydgoszcz może czekać duży protest pracowniczy.

Grupa 30 salowych została praktycznie porzucona przez spółkę "Dozorbud" 1 sierpnia br., gdy zatrudniająca je spółka przegrała przetarg na usługi dla Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. Wcześniej salowe były pracownicami tego szpitala, ale w 2003 r. przeszły do zewnętrznej firmy, działającej na zasadzie podwykonawstwa. Nadal wykonywały te same obowiązki, tyle że zmienił się ich pracodawca, który przejął je wraz ze zobowiązaniami pracowniczymi. W tym roku "Dozorbud" przegrał przetarg rozpisany przez szpital i wyniósł się z Bydgoszczy, nie przejmując się losem swoich dotychczasowych pracowników. Salowe i kierowcy nie dostali od "Dozorbudu" ani wypowiedzeń, ani świadectw pracy. W ten sposób salowe nie mogły ani zgłosić się do urzędu pracy, ani szukać innego zatrudnienia. Nie dostały też odpraw, ponieważ formalnie nie zostały zwolnione z pracy. Kierownictwo "Dozorbudu" twierdziło, że powinni oni zostać automatycznie zatrudnieni przez szpital, w którym wcześniej pracowali, ale dyrekcji szpitala już o tym nie zawiadomiło.

Od początku w sprawę oszukanych salowych zaangażował się Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" i bydgoski Komitet Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników. Cała grupa pracownic zapisała się do "Sierpnia 80" i związkowy prawnik przygotował im zbiorowy pozew do sądu pracy. Salowe żądały ustalenia, kto w tej sytuacji jest ich faktycznym pracodawcą i od kogo mają egzekwować należne im świadczenia i dokumenty. Związkowy prawnik pozwał Dziecięcy Szpital Wojewódzki i domagał się zatrudniania grupy salowych. Przedstawiciel szpitala postanowił dopozwać również "Dozorbud", który uznał za współwinnego takiej sytuacji. Sprawę rozstrzygnie sąd, tymczasem związkowcy zabiegają przede wszystkim o to, by oszukane kobiety znalazły zatrudnienie.

- Salowe od półtora miesiąca stawiają się do pracy w szpitalu, podpisują listę obecności i po prostu dyżurują na miejscu. Jednak szpital nie ma dla nich pracy, więc nie dostają pensji - opowiada Grzegorz Kulczycki, przedstawiciel "Sierpnia 80" i Polskiej Partii Pracy w Bydgoszczy. - Znalezienie zatrudnienia dla tych kobiet jest pilną sprawą, bo w tej chwili one nie mają środków do życia. Liczymy na to, że zatrudni je ISS, który w sierpniu wygrał przetarg z "Dozorbudem". Zresztą, to przedstawiciele tej spółki sami zgłosili się z taką propozycją do liderki protestu salowych, Ireny Laskowskiej - opowiada Kulczycki. Działacz PPP poinformował, że od kilku dni dyrekcja szpitala usiłuje usunąć salowe z miejsca, w którym codziennie dyżurują twierdząc, że szpital potrzebuje pomieszczeń. - Teraz wiele zależy od wyniku negocjacji z nową spółką - przyznaje Kulczycki i dodaje, że jeśli ISS zaoferuje salowym niekorzystne warunki pracy, albo jeśli w ogóle nie dojdzie do porozumienia, to związkowcy są przygotowani do zorganizowania w Bydgoszczy dużej manifestacji pracowniczej.

Bez względu na możliwość znalezienie zatrudnienia w nowej spółce, salowe nie rezygnują z dochodzenia swoich praw i należnych odpraw od poprzedniego pracodawcy. Tę sprawę rozstrzygnie dopiero sąd.

Spółka ISS, która ma przejąć pracownice, jest częścią jednego z największych międzynarodowych usługodawców, specjalizującego się w obsłudze obiektów, przede wszystkim - sprzątaniu. Koncern powstał w 1901 r. w Danii i na całym świecie zatrudnia ponad 290 tys. osób w 43 krajach. Polski oddział firmy powstał w 1995 r. i dotąd zatrudnia - na stałe umowy o pracę - ponad 2 tys. pracowników.


"Dozorbud" to jedna z wielu firm podwykonawczych, zatrudniających ludzi m.in. do sprzątania i ochrony. Najczęściej zatrudniani w nich ludzie mają umowy na czas określony albo pracują na zlecenie. W ten sposób takie spółki obniżają sobie "koszty pracy". Instytucje publiczne, które zlecają wykonanie określonych usług właśnie firmom zewnętrznym, również w taki sposób zmniejszają sobie koszty funkcjonowania, a przede wszystkim - zdejmują z siebie odpowiedzialność za zatrudnionych pracowników. W razie konfliktu bądź nieprawidłowości (np. opóźnianie wypłaty wynagrodzeń, albo w ogóle nie płacenie za pracę) stroną konfliktu są te niewielkie firmy, które - jak w przypadku "Dozorbudu" - unikają odpowiedzialności, albo po prostu "rozpływają się" z dnia na dzień i oszukani pracownicy nie mają u kogo dochodzić swoich praw i pieniędzy.

Sprawa oszukanych salowych ze szpitala wojewódzkiego w Bydgoszczy nie jest pierwszą taką sprawą w wykonaniu "Dozorbudu". Przed kilkoma laty w podobny sposób została oszukana grupa salowych i pielęgniarek w jednym z kieleckich szpitali.

Magdalena Ostrowska