|
|
Łódź: Związkowcy do zwolnienia
4:13PM 22 9 2008
General Electric Power Controls w Łodzi będzie zwalniał pracowników, którzy zbyt dużo - zdaniem dyrekcji - chorowali. To w zdecydowanej większości związkowcy, którzy pięć miesięcy temu - po strajku - wywalczyli podwyżki. Zastąpią ich nowi, tańsi pracownicy.
Zakład GE w Łodzi produkuje podzespoły. Zatrudnia ok. 800 osób. Większość to pracownicy produkcyjni, którzy do kwietnia tego roku zarabiali 1800-1900 zł brutto. Związki zawodowe zażądały podwyżek. Spór zarządu z załogą trwał kilka miesięcy. W kwietniu doszło do strajku ostrzegawczego. Na dwie godziny pracownicy odeszli od stanowisk, w halach zgasło światło. Protestowało niemal sto procent załogi.
Po tym zarząd wznowił negocjacje ze związkowcami i zgodził się na 300 zł brutto podwyżki. Dostali ją wszyscy, którzy pracowali w zakładzie 1 kwietnia tego roku. Ale zaznaczono, że nie mogą na nią liczyć przyjmowani do pracy po tym terminie.
Związkowcy: - Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy iść na pewne ustępstwa. Najbardziej zależało nam na pracujących od wielu lat w zakładzie.
Teraz jednak się to mści. - Zakład zwalnia starych pracowników, a przyjmuje nowych bez podwyżek - alarmuje "Gazetę" załoga GE. Mirosław Rospara, przewodniczący związku zawodowego "Solidarność", dostał już do zaopiniowania kilkanaście wniosków o zamiarze rozwiązania umowy. Wiesław Krajewski, przewodniczący związku "Metalowcy", ma na biurku osiem dokumentów. W zakładzie mówi się, że to dopiero początek, a pracę ma stracić nawet 80 osób.
Zwalniani są ci, którzy najdłużej w ostatnim roku przebywali na zwolnieniach lekarskich. W uzasadnieniach do związków zawodowych jako powód zwolnienia podana jest "dezorganizacja pracy wynikająca z licznych nieobecności". - Zarząd twierdzi, że zwalnia "naciągaczy". Ale w rzeczywistości zwolnić chce związkowców, długoletnich pracowników, którzy przebyli operacje, byli na zwolnieniach poszpitalnych - opowiada Rospara.
- To osoby, które pracują w naszym zakładzie 10-12 lat, a jest i kobieta z 36-letnim stażem. Wszyscy oni mają od kwietnia o kilkaset złotych wyższe pensje. Wszyscy też zamierzają złożyć pozwy do sądu pracy - mówi Krajewski.
Równolegle ze zwolnieniami do zakładu przyjmowane są nowe osoby. - Na portierni ciągle wiszą ogłoszenia o pracę - opowiada Krajewski. - Poszukiwani się kandydaci do działu mechanicznego, na montaż i obróbkę ręczną.
- W halach ciągle pojawiają się nowe twarze - mówi Rospara i nazywa takie działania "zastraszaniem".
Związki rozważają protest, na razie zamierzają "pilnie śledzić ruchy kadrowe". - Mamy już potwierdzenie poparcia sekcji krajowej branży metalowców NSZZ "Solidarność". Gdy nie dojdziemy do porozumienia, przyjadą do Łodzi na wiec pod zakładem - zdradza Rospara.
Dyrekcja zakładu przysłała do "Gazety" oświadczenie. Czytamy w nim, że firma "funkcjonuje na bardzo trudnym rynku". To powoduje, że kładzie duży nacisk m.in. na efektywność pracowników. Oczekuje od nich zrozumienia kultury firmy. A jeśli ktoś tego nie rozumie, trzeba się rozstać.
Nieoficjalnie mówi się też, że w GE szykują się zmiany. Zakład ma być sprzedany, a wcześniej wyłączony ze struktur GE.
General Electric Na świecie produkuje silniki lotnicze i aparaturę niskiego napięcia. W Polsce GE Power Controls ma trzy zakłady produkcyjne: w Kłodzku, Łodzi i Bielsku-Białej.
(Gazeta Wyborcza)
|